Lufa w krzokach – czyli Łukaszenki strachy na Lachy.?.

Czy Białoruś zaatakuje Ukrainę?. Czy po kolejnych już wspólnych z Rosją ćwiczeniach wojskowych możliwy jest atak białoruskich wojsk na Ukrainę i jawne włączenie się Łukaszenki w wojnę?  Naszym zdaniem nadal pozostaje to mało prawdopodobny scenariusz, pomimo ogłoszenia na Białorusi mobilizacji czy niezapowiadanej inspekcji wojsk – ocenia amerykański Instytut Badań nad Wojną (ISW) w jednej ze swoich analiz.

Ćwiczenia na Białorusi, zarządzone przez Alaksandra Łukaszenkę, „nie wyglądają na przykrywkę dla koncentracji białoruskich i/lub rosyjskich sił w pobliżu pozycji wygodnych do inwazji na Ukrainę” – uważają eksperci think tanku.

Łukaszenka groził już niemal wszystkim Ukrainie, Litwie, Polsce a nawet Europie, ale zwykli Białorusini z Nowogrógka, Ilna, czy Grodna nie chcą wojny ani jakiegokolwiek zaangażowania wojskowego przeciw Ukraińcom!. Zaangażowane grupy twardej opozycji ale też siły politycznie od środka po prawą stronę białoruskiej sceny politycznej jest wrogo nastawiona do samego Łukaszenki jak i Rosji Putina.

Prezydent Łukaszenka ma świadomość tego oporu materii zarówno przeciw jego władzy jak i przeciw samemu zaangażowaniu w tę bratobójczą wojnę. Jednak sama sytuacja polityczno-personalna samego Łukaszenki pcha go do lawirowania i platonicznego romansu wojskowego z Rosją Putina. Łukaszenka mimo iż boi się presji Putina i to równie bardzo boi się opozycji i własnego Narodu.

Pytanie kogo boi się bardziej i jakie zmienne są w stanie złamać utrzymywanie Łukaszenkowego status quo? W dzisiejszym świecie nie sposób się ukryć stąd jedyną formą obrony reżimów i dyktatur jest terror osobistej armii lub ochrony osobistej każdego współczesnego dyktatora. Wszystkie „Te działania wydają się częścią rosyjskiej operacji informacyjnej, która ma sugerować włączenie białoruskich sił lądowych do inwazji na Ukrainę” – komentuje ISW,, który nadal podtrzymuje swoją dotyczasową ocenę, że atak wojsk białoruskich na Ukrainę jest „niezwykle nieprawdopodobny”.

ISW analizując tożsame procesy w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej, zwraca uwagę na krytykę Rosyjskiego Ministerstwa Obrony i podległej mu Armii przez tzw. blogerów wojskowych (którzy popierają wojnę i mają istotny wpływ na jej medialne relacjonowanie i jej polityczne wsparcie w Rosji).
Mimo iż to „ właśni Blogerzy” to jednak zarzucają resortowi skupianie się na wizerunku i „nadmiernej sprawozdawczości” zamiast rozwiązywania systemowych problemów w armii i operacjach na froncie. Te działania nazywają „spektaklem”, a rosyjski resort obrony „Ministerstwem Kamuflażu i Selfie”.
Tak oczywiście trwa wojna na medialne gierki i selfi, ale tam kilkaset kilometrów dalej padają strzały, ginę żołnierze, w budynki, osiedla i elektrownie uderzają rakiety i giną cywile. Wojna na Ukrainie niestety jest faktem, smutnym efektem agresji oszalałego despoty.

#Red.

Scroll to top
Używamy plików cookie do personalizowania treści i reklam, udostępniania funkcji mediów społecznościowych i analizowania naszego ruchu. Udostępniamy również informacje o korzystaniu z naszej witryny naszym partnerom w zakresie mediów społecznościowych, reklam i analiz. View more
Akceptuję